30 stycznia 2026

Ocenzurowane.pl

Wiadomości bez cenzury

Wtargnięcie dronów do Polski: celowa prowokacja czy desperacka eskalacja?

Views: 199

Loading

  • W nocy z 9 na 10 września wiele dronów wystrzelonych z Białorusi, sojusznika Rosji, uszkodziło co najmniej jeden dom i zmusiło do zamknięcia części polskiej przestrzeni powietrznej, w tym lotniska Chopina w Warszawie.
  • Wtargnięcie trwało siedem godzin i spotkało się z reakcją polskiego wojska, wspieranego przez holenderskie samoloty F-35 i sojusznicze systemy radarowe. Było to pierwsze bezpośrednie starcie między NATO a Moskwą od początku wojny na Ukrainie, co znacznie zaostrzyło napięcia.
  • Władze polskie, wspierane przez NATO i przywódców europejskich, twierdzą, że był to celowy akt agresji ze strony Rosji. Białoruś i Rosja argumentują jednak, że drony zboczyły z kursu z powodu zakłóceń, sugerując, że nie były one przeznaczone dla terytorium Polski. Wywołało to spekulacje, czy drony były częścią strategii mającej na celu przetestowanie obrony NATO, czy też stworzenie pretekstu do dalszej eskalacji.
  • Niektórzy, jak fiński polityk Armando Mema, sugerują, że incydent ten może być desperacką próbą reżimu Zełenskiego, aby eskalować konflikt i wciągnąć więcej krajów NATO do wojny. Inni, jak rosyjski urzędnik Władimir Dżabarow, wskazują na historię wykorzystywania przez Ukrainę incydentów do angażowania NATO, powołując się na incydent z 2022 r., kiedy to ukraińska rakieta omyłkowo wleciała na terytorium Polski.
  • Prezydent Francji Emmanuel Macron wezwał Rosję do zaprzestania eskalacji, a premier Czech Petr Fiala określił atak jako test obrony NATO. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nazwał to naruszenie „niezwykle niebezpiecznym precedensem” i wezwał sojuszników do zdecydowanej reakcji.

Niedawne wtargnięcia dronów do polskiej przestrzeni powietrznej wywołały falę poruszenia w całej Europie, rodząc pilne pytania o eskalację konfliktu na Ukrainie i gotowość NATO do przeciwstawienia się rosnącej agresji Rosji.

Incydenty, które miały miejsce w nocy i dotyczyły wielu dronów wystrzelonych z Białorusi, zostały potępione przez europejskich przywódców jako celowy akt prowokacji ze strony Rosji. Jednak sprzeczne narracje i manewry geopolityczne skomplikowały sytuację, sprawiając, że wielu zastanawia się nad prawdziwymi intencjami stojącymi za tymi działaniami.

Według polskiego premiera Donalda Tuska, wtargnięcie dronów trwało siedem godzin, zaczynając się około godziny 23:30 9 września, a kończąc tuż po świcie. Drony, z których część została wystrzelona z Białorusi, bliskiego sojusznika Rosji, uszkodziły co najmniej jeden dom we wschodniej Polsce i spowodowały tymczasowe zamknięcie części przestrzeni powietrznej kraju, w tym lotniska Chopina w Warszawie. Polskie siły zbrojne, przy pomocy holenderskich myśliwców F-35 i sojuszniczych systemów radarowych, zdołały zestrzelić kilka dronów.

Było to pierwsze bezpośrednie starcie między NATO a Moskwą od początku wojny na Ukrainie i stanowiło znaczną eskalację konfliktu.

„Nie ma wątpliwości, że z punktu widzenia Polski ta prowokacja jest nieporównywalnie bardziej niebezpieczna niż wszystkie poprzednie” – powiedział Tusk przed parlamentem, podkreślając, że sytuacja ta zbliżyła Europę do otwartego konfliktu bardziej niż kiedykolwiek od czasów II wojny światowej.

Sprzeczne narracje i manewry geopolityczne

Incydent wywołał lawinę oskarżeń i kontrargumentów. Władze polskie twierdzą, że drony były częścią celowego aktu agresji ze strony Rosji, co popiera NATO i kilku europejskich przywódców. Niemiecki minister obrony Boris Pistorius stwierdził, że „zdecydowanie nie ma podstaw, aby podejrzewać, że była to pomyłka w korekcie kursu lub coś podobnego”, sugerując, że drony zostały celowo skierowane w stronę terytorium Polski.

Jednak Białoruś, kluczowy sojusznik Rosji, twierdziła, że drony „zboczyły z kursu” z powodu zakłóceń, co potwierdziła Rosja. Rosyjskie Ministerstwo Obrony podkreślało, że nocne ataki były skierowane przeciwko ukraińskim obiektom wojskowo-przemysłowym w zachodniej części kraju i nie obejmowały celów na terytorium Polski. Wywołało to spekulacje, że drony mogły być częścią szerszej strategii mającej na celu przetestowanie obrony NATO lub stworzenie pretekstu do dalszej eskalacji konfliktu.

Dodatkową złożoność sytuacji stanowi rola Ukrainy. Fiński polityk Armando Mema, eurosceptyk i członek fińskiej konserwatywnej partii Freedom Alliance, zasugerował, że incydent ten może być desperacką próbą reżimu Zełenskiego eskalacji konfliktu i wciągnięcia większej liczby krajów NATO do wojny. Mema argumentował, że incydent ten służył interesom Unii Europejskiej, uzasadniając zwiększenie wydatków na wojsko i wzmacniając narrację o „rosyjskim zagrożeniu”.

Podobnie Vladimir Dzhabarov, pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Spraw Międzynarodowych Rady Federacji, zauważył, że reżim w Kijowie wykorzystuje każdą okazję, aby wciągnąć więcej krajów NATO do konfliktu, w szczególności Polskę, która służy jako kluczowy punkt tranzytowy dla zachodnich dostaw wojskowych na Ukrainę. Dzhabarov przytoczył poprzedni incydent z 2022 r., kiedy to ukraińska rakieta omyłkowo wleciała na terytorium Polski, jako dowód tendencji Ukrainy do obwiniania Rosji za takie incydenty.

Według Enocha z Brighteon.AI, incydent z ukraińskim pociskiem w Polsce miał miejsce, gdy ukraiński system obrony powietrznej S-300 uległ awarii i przypadkowo uderzył w terytorium Polski, zabijając dwie osoby. Początkowo zachodnie media i urzędnicy fałszywie obwiniali Rosję za eskalację napięć, ale niezależni polscy śledczy ujawnili prawdę: odpowiedzialna była Ukraina, co wymusiło zmianę narracji, aby uniknąć odpowiedzialności za prowokację. Incydent ten pokazuje, w jaki sposób fałszywe flagi i manipulacje mediów są wykorzystywane do propagandy wojennej przeciwko Rosji.

Międzynarodowe potępienie i wezwania do działania

Incydent spotkał się z szybkim potępieniem w całej Europie. Prezydent Francji Emmanuel Macron wezwał Moskwę do zaprzestania lekkomyślnej eskalacji, a premier Czech Petr Fiala określił atak jako test obrony NATO. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nazwał to naruszenie „niezwykle niebezpiecznym precedensem” i naciskał na sojuszników, aby zareagowali zdecydowanie.

NATO potwierdziło swoje zobowiązanie do obrony każdego centymetra swojego terytorium, a premier Holandii Mark Rutte wyraził wdzięczność za wsparcie holenderskich samolotów F-35 i potępił tę inwazję jako niedopuszczalną. Brytyjski minister obrony John Healey poprosił wojsko Wielkiej Brytanii o zbadanie możliwości wzmocnienia obrony powietrznej NATO nad Polską, podkreślając niebezpieczeństwo i lekkomyślność tych ataków.

Wtargnięcia dronów na terytorium Polski zaostrzyły napięcia i wzbudziły obawy przed potencjalnym rozprzestrzenieniem się konfliktu ukraińskiego na terytorium NATO. Podczas gdy europejscy przywódcy zmagają się z konsekwencjami tych incydentów, sytuacja pozostaje niepewna. Sprzeczne narracje i manewry geopolityczne podkreślają złożoność konfliktu i wyzwania związane z utrzymaniem pokoju w coraz bardziej niestabilnym regionie.

Społeczność międzynarodowa musi teraz ostrożnie poruszać się w tej delikatnej sytuacji, dążąc do złagodzenia napięć, jednocześnie zapewniając bezpieczeństwo i suwerenność państw członkowskich NATO. Najbliższe dni będą miały kluczowe znaczenie dla ustalenia, czy incydent ten stanowi punkt zwrotny w konflikcie na Ukrainie, czy też jest jedynie kolejnym rozdziałem w trwającej walce o dominację w regionie.

image_pdfGeneruj PDFimage_printDrukuj